Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 213 366 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

3 dni przed 6mi urodzinami - Iza lubi sie uczyć :)

wtorek, 22 października 2013 18:58

Zamiast jesc loda, woli rozwiazywac zadania matematyczne :)
A mamusia z uciechą drukuje wiecej i wiecej! :-)image.jpg


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Izunia 5,11. Natalusia 3,11

sobota, 28 września 2013 16:55

Nie jestem w stanie przede wszystkim pamietac o blogu, a poza tym pisac... Polaczenie pracy, opieki nad dziecmi, zajmowanie sie domem  - utrzymanie wszystkiego w garsci, by nie tracic nad niczym kontroli... I ta moja obsesja bycia we wszystkim co robie - perfekcyjna. :(

Oczywiscie perfekcyjna nie jestem w NICZYM, ale samo parcie na to, by nie stosowac polsrodkow, tylko robic wszystko idealnie - wykancza mnie psychicznie :( 

Jasna sprawa, ze do idealu mi wiele brakuje, ale nie ma dnia, nie ma w sumie godziny bym nie myslala o tym, co moglam zrobic w danej dziedzinie lepiej; jak moglam dana sytuacje przeprowadzic - inaczej, lepiej, bardziej idealnie. Chce byc idealna mama, choc wiem, ze taka byc nie mozna i nikt nia tak naprawde nie jest. Wiem co robie zle, zdaje sobie sprawe z moich bledow, a mimo to wciaz popelniam je na nowo. Wiem jakie sa moje slabe strony, wiem jakie mam wady, ale w chwili proby nie robie nic, by cos w sobie zmienic. Wiec chodze tak dzien po dniu i zamiast zmienic cokolwiek - umartwiam sie tym, jak bardzo nieidealna nie jestem :(

 

Ach... Ale do rzeczy. Zeby znowu nie zostawic nic konkretnego po sobie - przejde do istotnych faktow. 

Zaczal sie Year 1 dla Izabelki i kolejny rok w preschool u Natalusi. Udalo mi sie przeniesc Ize do Highfield Primary School. (Gwoli przypomnienia - Reception Year spedzila w Bassett Green, ktorej od poczatku nie lubilam). Na szczescie udalo nam sie dostac miejsce w Highfield. Izabelka, biedna, nieswiadoma, najpierw sie cieszyla, ze idzie do nowej szkoly. Jednak pierwsze jej dni nie byly takie kolorowe. Plakala pierwszego dnia, o czym dowiedzialam sie dopiero, gdy przyszlam ja odebrac. Nastepnego dnia plakala juz jak wychodzilam ze szkoly, kolejnego podobnie. I tym sposobem caly pierwszy tydzien plakala gdy zostawala w szkole. Biedna... nic dziwnego - wszyscy sie juz znaja, do tego nowa szkola, nowe panie, nowe dzieci, wszystko nowe! Wlasciwie nic znajomego :( 

Serce mi pekalo, gdy musialam ja w szkole na caly dzien zostawic.. W koncu to ja ja chcialam przeniesc, wiec do siebie mialam pretensje. Wiem, ze ta szkola jest lepsza dla niej. Duzo blizej, no i poziom o niebo lepszy niz w poprzedniej. Teraz jest juz lepiej. Nie placze - juz w drugim tygodniu sama powiedziala, ze juz nie bedzie plakac i faktycznie nie plakala. Pare dni, gdy sie rozstawalysmy w szkole, widzialam jej sztuczny usmiech przyklejony do twarzy; dzielna, chciala pokazac, ze jest silna i wytrzyma..

Dobrze, ze dostala starsza kolezanke przydzielona do niej (Chloe); ktora miala za zadanie pocieszanie Izabelki i zajmowanie sie nia tak, by nie myslala o tesknocie za mna i domem... Bardzo dobrze to obmyslili, zeby jej dac kogos, kto bedzie jej poswiecal czas caly dzien. 

Teraz jest juz ok. Iza wychodzi zadowolona ze szkoly, nie narzeka, opowiada nawet z entuzjazmem o tym co robili. Chloe nadal jest jej ulubiona kolezanka, z ktora spedza najwiecej czasu. O Bassett Green nie wspomina w sumie w juz w ogole. 

We wtorki po lekcjach chodzi na Craft Club (w szkole) ... Lubi plastyczne zabawy, wiec zapisalam ja na plastyczne kolko. W domu bardzo czesto wybiera plastyczno-techniczne zadania. A juz najbardziej lubi rysowanie.

 

Natalusia chodzi kolejny rok do przedszkola, bo urodzona w pazdzierniku, musi spedzic w przedszkolu 2 lata. I dobrze, bo jak Iza kiedys - bedzie miala wiecej czasu na poznanie jezyka. Wcale bym nie chciala by byla juz w Reception. Taka malutka przeciez jeszcze. Nawet 4 latek jeszcze nie ma. Wczesniej miala kolezanke Laure, Polke, z ktora bawila sie najczesciej. Laura jednak przeszla juz do szkoly. Teraz Natalka ma kolezanke Victorie, ktora razem z nia zostala na kolejny rok. Natalusia pewnie i chetnie chodzi do przedszkola. Lubi malowac farbami, co widac na jej ubraniach codziennie. :)

Zapisalam Natalke pare tygodni temu na lekcje plywania. W czasie wakacji okazalo sie, ze uwielbia wode i czuje sie w niej wspaniale. Pewnie i z entuzjazmem wchodzi, a wrecz wskakuje do wody. Nurkuje, nie boi sie zamoczyc twarzy, oczu.. jak Iza... Ta z kolei, mimo, ze lubi basen- zdecydowanie mniej pewnie sie w niej czuje niz Natalka. Natalka sprawia wrazenie bardziej zainterowanej plywaniem, nauka swobodnego poruszania sie w wodzie. W wakacje byly miesiac w Polsce, u dziadkow, a tam chodzily na basen prawie codziennie. (Swoja droga to pierwszy raz byly same przez tyle czasu beze mnie.. 4 tygodnie poza domem! 3 tygodnie z samymi dziadkami).

Natalka zdecydowanie przejawia wieksze zdolnosci ruchowe. Moja mala sportsmenka. Na lekcji plywania robi wszystko co mowi trenerka; w sumie bez problemow rozumie polecenia; pewnie wiecej po angielsku rozumie, niz mi sie wydaje. Lubi tam chodzic i w kazdy piatek, gdy sie dowiaduje, ze idziemy na basen, cieszy sie na to wydarzenie :) Pani ja chwali i mowi, ze niedlugo bedzie juz normalnie sama plywac. W ogole sie nie boi, ani nie wstydzi; ciagle widze w niej zapal do nauki plywania. 

 

Widze, ze Izunia bedzie humanistka na pewno; nauka angielskiego przychodzi jej z latwoscia. Wlasciwie mowi juz plynnie i to rozbudowane zdania. Czasem sie zajaknie, by sie zastanowic, jak cos powiedziec, ale w 90% mowi jak trzeba. Zadziwia mnie czesto jakims nowym slowem, lub poprawnym gramatycznie zdaniem, nawet dlugim. Na Natalke jeszcze za wczesnie by ja pod tym wzgledem oceniac, ale widac, ze sie uczy tez. :)

Izunia umie pisac proste slowa po angielsku i po polsku. Te bardziej skomplikowane lub dluzsze pisze najczesciej fonetycznie, czyli tak jak slyszy. Slodko czasem ta jej tworczosc wyglada :) Czytamy dosc regularnie ksiazeczki ze szkoly - pierwsze zadanie domowe, ktore ma. Musze jej pomagac i podpowiadac czesto, ale czesto umie przeczytac slowka sama. A jak nie umie to zgaduje, czasem zupelnie nietrafnie; a jak jest zmeczona i nie umie czegos przeczytac, po kilku chwilach, zaczyna jeczec i sie poddaje. Ja staram sie cierpliwie ja wspierac i czekac az sie jej uda. Nie poganiam, chce jej dac do zrozumienia, ze nie musi wszystkiego umiec od razu. Nie chce jej zniechecac. Jestem nerwowa osoba, niecierpliwa i impulsywna, ale staram sie przy nauce nie okazywac tego i trzymac nerwy na wodzy - przede wszystkim byc cierpliwa i wyrozumiala. Najwazniejsze, ze za kazdym razem, gdy ja wolam, ze bedziemy czytac ksiazeczke ze szkoly, idzie chetnie i nigdy nie odmawia. W szkole, gdy bierzemy ksiazeczke z biblioteki - robi to chetnie i z radoscia. Gdy siedzimy sobie przy stole i mowie jej by cos napisala, tez robi to chetnie.. Nie musze jej specjalnie namawiac; lubi pisac, lubi jak jej dyktuje co ma napisac; lub podpowiedziec jak sie jaka literke pisze. Niektore slowa pisze juz szybko i bez zastanowienia. A dopiero za miesiac skonczy 6 lat! 

Obie nadal chodza na balet. Natalka jest jeszcze w grupie najmlodszej. Iza w 3ciej z kolei (Grade 1)

Ciesze sie, ze lubia to robic i chetnie chodza na lekcje. 

Do Michala chodza we wtorki i czwartki + weekendy (zostaja u niego na noc miedzy sobota z niedziela). Wczesniej widzialy sie z nim codziennie. Ale odkad Iza poszla do szkoly i w domu jest z powrotem dopiero po 15tej - stwierdzilam, ze jak bedzie codziennie chodzila do Michala, to nie bede prawie w ogole sie z nia widziec. Dlatego chodza tam co drugi dzien. Jak na razie wszystkim ta sytuacja odpowiada. 

Za niecaly miesiac dziewczynki maja urodziny. Ja nadal nie przygotowalam jeszcze zadnego przyjecia; ciagle sie zatanawiam co bedzie najlepsze. 

W tym roku organizujemy z Michalem osobne przyjecia. W tamtym roku robilismy ich urodziny u niego. Dwa lata temu u mnie. W tym roku, sprawy potoczyly sie w ten sposob, ze 'najzdrowiej' bedzie, gdy zrobimy dwa osobne przyjecia. Musze jeszcze zamowic tort i ostatecznie ustalic liste gosci. 

25 pazdziernika przyjezdzaja moi rodzice. Fajnie, ze beda na urodzinach dziewczynek.

Ach... Moze gdybym uzupelniala bloga bardziej regularnie, latwiej byloby pisac o konkretach.. A tak, gdy pisze raz na rok (doslownie niemal!!) to nawet nie wiadomo jak ujac wszystkie zmiany. 

 

IMG_4705.jpg

 IMG_4613.jpgIMG_3830.jpgIMG_4857.jpgIMG_4886.jpg131957_515623858507747_1382987128_o.jpg

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Rowno za tydzien przyjecie urodzinowe

niedziela, 07 października 2012 14:44

Nie mam zbyt wiele czasu by pisac teraz. Powiem jedynie, ze Natalunia jak plakala, tak nadal placze w przedszkolu... Jeden dzien miala taki bardziej udany widocznie... Od tamtego czasu - bez zmian - placze za kazdym razem tak, ze musza po mnie dzwonic bym przyszla.. Wtedy ona leci do mnie i wola "Gdzie bylas???" Serce mi sie kraje, bo za kazdym razem jej mowie, ze ide np do sklepu czy do banku, na poczte i nie potem przyjde po nia. Powtarzam to do znudzenia. Nie wiem, czy ona naprawde mysli, ze ja tam zostawiam celowo? :( Panie zasugerowaly czy nie chce jej dac do przedszkola dopiero od stycznia, tak jak teoreycznie powinna isc. Ja nie wiem sama. Z jednej strony - co to zmieni. Styczen jest niecale 3 mies. Co innego gdyby to bylo pol roku, czy wiecej - wierze, ze dziecko moze sie zmienic pod tym wzgledem, ale po 3 mies. co niby bedzie innego? Poza tym - mamy zmarnowac juz to chodzenie, co bylo? A jej wytlumaczyc  to jak?? Z drugiej jednak strony - teraz moze chodzic tylko w piatki i poniedzialki, co powoduje, ze jest za duzy rozstrzal miedzy tymi dniami i nie zdazy sie nawet dobrze przyzwyczaic do sytuacji.. Potem chodzilaby codziennie, wiec pewnie szybciej by przywykla...

Sama nie wiem co robic..

W przyszla sobote - 13go pazdziernika robimy przyjecie urodzinowe dla Izy i Natalki. Z tego wzgledu troche szybciej, bo przyjechal z Polski dziadek i fajnie gdyby mogl byc na Urodzinkach. Tym razem urodziny - poraz pierwszy - odbeda sie u Tatusia (W tamtym roku byly organizowane u mnie).  I tak by the way - przedwczoraj,  5go pazdziernika odbyla sie zaocznie, w sadzie, nasza rozprawa rozwodowa.. Za 6 tygodni moge zlozyc aplikacje o uprawomocnienie.


Podziel się
oceń
0
2

komentarze (5) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Z 26 wrzesnia

niedziela, 07 października 2012 14:34

Ostatnim razem, o ile dobrze licze - 4tym w przedszkolu Natalka zaznaczyla grubą kreską granicę miedzy Natalką nielubiącą przedszkola a lubiącą. A przynajmniej przekonywujacą sie do niego. Przyszlam z nią i radycyjnie juz, usiadlam w kąciku, by po jakichs 15-20 min moze obwiescic, ze ide "do sklepu" i że przyjde niedlugo z powrotem. Nie chciala mnie w ogole wypuscic; od razu zaczela plakac, wczepila sie we mnie i nie dala wyjsc. Mialam troche żal do tamtejszych pań, ze mi nie pomagają, tzn nie chca jakos zajac jej uwagi na czas mojego wyjscia, odciagnac jej jakos ode mnie. Moze za bardzo przyzwyczailam sie jak to bylo w Izy przedszkolu. Panie bardziej konkretnie staraly sie ize uspokoic, a dokladnie wziac ja ode mnie i spowodowac by zajela sie czyms innym. Te panie tutaj, co prawda proponowaly jej cos, ale jakos tak bez przekonania, tylko slownie. A przeciez wiedza ze ona kompletnie nie zna jezyka, wiec proponowanie "a moze ksiazeczke, a moze puzzle" na niewiele sie zda. Powinny chyba bardziej pokazac jej cos mówiąc, a nie tylko mowic. No ale w koncu wyszlam, slyszac jeszcze na dworze jak placze (jak z resztą z Izą kiedys, gdy zaczynala przedszkole). Mialam przyjsc potem, lub mialy po mnie zadzwonic jakby co. Za kazdym razem dzwonily, wiec czekalam kiedy tylko uslysze dzwonek telefonu. Ale ku mojemu zdziwieniu nie nie uslyszalam. Pojechalam wiec po nia o godzinie, o ktorej odbiera sie dzieci, (troszke wczesniej by zdazyc odebrac Izunie ze szkoly). I zobaczylam widok, ktorego nie zapomne dokoncz zycia. Przejezdzajac kolo przedszkola, szukajac miejsca do zaparkowania, widzialam dzieci bawiace sie za plotem (moga sobie wychodzic na dwor te, ktore nie chca bawic sie w srodku). Jej wsrod nich nie bylo, wiec pomyslalam, ze jest pewnie w srodku i moze jak za kazdym wczesniej razem, siedzi sama i placze. A tymczasem mijając drzwi wejsciowe, zobaczylam ją opartą raczkami o futryne. Stala w tych drzwiach i gdy kątem oka zobaczyla moj przejezdzajacy samochod, oczy jej sie otworzyly szeroko i byly jeszcze wieksze niż są :) jakby nie dowierzala, ze to ja. Jakby chciala sie mocniej wpatrzyc, kto siedzi w srodku w samochodzie! Sekunda i zeskoczyla z progu, podbiegajac co sil w nogach do plotu. Wskoczyla na jego murek jak malpka, chwytajac sie raczkami klatki. To byl taki cudowny widok! Usmiechala sie szczesliwa, ze mnie wypatrzyla, ze juz przyjechalam, ze juz zaraz ją przytule. Kochana moja! I nie plakala w ogole. Mialam w glowie jej widok, gdy chodzilam ją odbierac we wczesniejsze dni; taka zaplakana, czerwona buzia, oczy spuchniete... Myslalam ze znowu ją taką zobacze. A ona nie miala nawet sladu po łzach i płaczu! Pochwalila sie, ze nie plakala, a pani potem powiedziala, ze plakala moze z 5 minut i tyle. Bardzo sie ucieszylam i chyba ze sto razy jej mowilam, ze jest taka dzielna i duza juz dziewczynka. Chwalila sie potem Izie i tatusiowi, ze dzielna byla i nie plakala. Dostala nawet lizaka w nagrode (obiecalam) i powiedzialam jej, a potem Izie tez, ze dzis jest dzien lizakow dla dzieci, ktore byly dzielne w szkole lub w przedszkolu. :) Mam nadzieje, ze nie bedzie juz plakac. Moze nie od razu bedzie radosna na wiesc o tym, ze ide i przyjde potem, ale moze przynajmniej nie bede musiala jezdzic do niej wczesniej. Kochana moja. Cudowne mam dzieci!! :-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Iza 4,11 Natalka 2,11 - szkola fajna, przedszkole 'be'

czwartek, 20 września 2012 15:17

Izabelka poczatkowo chodzila do szkoly na 4 godziny dziennie. Tydzien tak chodzila, bo wynika z zasad szkoly, jesli chodzi o miesiac urodzenia dziecka. Ona, jako urodzona w pazdzierniku 2007 tydzien musiala chodzic na 4 godziny, teraz - juz zawsze - bedzie chodzila na 6. Dzieci urodzone pozniej, dluzej chodza na 4 godziny, bo z racji, ze sa mlodsze, maja okres 'przystosowawczy' dluzszy. To tyle tylulem wyjasnienia. :)

Tak wiec Iza od poniedzialku jest w szkole od godz 8:50 do 15:15. Caly bozy dzien niemal .. A to dopiero zerowka.. W sensie, ze mimo, ze tak juz to teraz bedzie wygladac, dzien w dzien, i mogloby sie wydawac, ze ona juz taka duza, a tymczasem ona jeszcze 5 latek nie ma i w sumie chodzi dopiero do zerowki. Bardzo lubi tam chodzic i razy nie powiedziala zlego slowa na temat dlugiego tam pozostawania (wczesniej w przedszkolu byla tylko po 3 godziny kazdego dnia, teraz dwa razy dluzej!). Jest zadowolona i usmiechnieta.

W ja sie czuje troche tak jak kiedys, gdy mialam tylko Ize. :) Gdy Nataluni jeszcze nie bylo na swiecie. Siedzialysmy sobie wtedy same, spokojnie, wlasciwie bezstresowo... Jakos bardziej to ogarnialam organizacyjnie.. Mialam mniej na glowie, jedyne co mnie ograniczalo, to opiekowanie sie Georgem..

I tak teraz podobnie czuje sie z Natalka.. Wlasciwie to poznaje ja blizej dopiero teraz, jesli mozna tak powiedziec :) Jak one sa dwie, jest wiecej zamieszania, wiecej stresu dla mnie, wiecej jakos sie tego wszystkiego wydaje. I praca i dom.. wszystko naraz... Teraz cisza w domu jest i spoko jest, jakby dzieci w ogole nie bylo. Za to, jak sa obie - to sie zdaje jakby caly dom dzieci byl..

Natalusia powinna sie cieszyc, bo kiedys.. zawsze wlasciwie, bylam dla niej i dla Izy i nie znala ona innego zycia. Teraz jestem tylko dla niej. Nie ma konkurencji, nie ma sie z kim klocic, nie ma z kim wszystkim dzielic, czekac na swoja kolej itp... Cale 6 godzin jestesmy tylko we dwie (ewentualnie z wujkiem) :) Fajnie, ciesze sie, bo wlasnie nigdy nie bylo jak tak naprawde byc tylko z Natalka. Iza miala swoje '5 minut' zanim Natalka sie urodzila (a konkretnie 2 lata). Teraz czas na Natalke. Fajnie :)

W przedszkol byla jak dotad 3 razy tylko i za kazdym razem konczylo sie tak samo. Placz niemal od razu jak tylko poszlam.. Ostatnio przesiedzialam z nia cala sesje. Poszlismy tam razem z P. i poszlismy zegnajac sie z nia po ok pol godziny. Juz zaczela plakac. Stalismy pod przedszkolem chyba z 30 min, tylko sluchajac jak dalej placze i wola ze chce mame :( Poszlam do niej i zostalam do konca. Zal mi jej i opadam z sil, choc wiem, ze to etap taki i trzeba go przejsc. Utrudnia mi to fakt, ze chodzi tam tylko 2x w tygodniu, czyli jakby nic. Tyle ma przydzielone. Od stycznia pojdzie codziennie. :/ Jutro idziemy 4ty raz. Zobaczymy jak bedzie


Podziel się
oceń
0
2

komentarze (2) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Za miesiac 5 latek Izuni i 3 latka Natalki - PIERWSZY DZIEN SZKOLY I PRZEDSZKOLA

poniedziałek, 10 września 2012 18:13

Udalo mi sie w koncu dotrzec na bloga. Nie moglam sie zalogowac.. Logowalam sie na zupelnie inne konto i pokazywalo mi, ze nie mam zadnego bloga. No tak - bo pod tamtym kontem nie mialam.

Anyway - jestem i mam nadzieje, ze bede czesciej... jak zwykle :)

Czasu jednak malo. W ogole wrecz!

Ale do rzeczy.

Dzis pierwszy dzien szkoly dla Izy i pierwszy dzien przedszkola dla Natalki. Tak sie zlozylo. Dzien z emocjami. Iza - po 2 latach w przedszkolu (codziennie po 3 godziny), poszla wlasnie do zerowki, czyli reception. Podekscytowana byla strasznie - ze jest juz duza, ze chodzi do szkoly, jak duza dziewczynka, wychodzila wrecz z siebie, dumnie kroczac w swoim szkolnym uniformie. Zostala przydzielona do grupy Monkeys, swietnie odnalazla sie w klasie - tzn od razu w sumie sie czyms zajela i pozegnawszy sie ze mna, pomachala mi jak juz bylam za szyba. :) Usmiechnieta i zainteresowana... No tak - po doswiadczeniach w przedszkolu - nie miala sie w sumie czego bac.. W koncu to reception to takie przedluzenie troche przedszkola.

 

Za to Natalka - tak bardzo chciala isc do przedszkola, tak mowila, ze nie moze sie juz doczekac... W koncu poszla... i ledwo weszlysmy do sali, jak sie okazalo, ze musi dolaczyc do innych dzieci na podlodze - powiedziala, ze sie boi i zaczela sie wycofywac. Usiadlam wiec z nia, wiec sie rozchmurzyla... Iza jej potem opowiadala co gdzie tam ma (mimo, ze to calkiem inne przedszkola, Iza chodzila i zachowywala sie, jak u siebie.. Czula sie wyraznie 'starsza' od przedszkolakow chyba) :)

Potem kilkakrotnie powiedzialam Natalce, ze bede musiala zaraz isc, a ze ona zostanie tam sie bawic i pozniej po nia przyjade.. tak jak kiedys jezdzilysmy razem po Ize... Pozegnalam sie, nie chcialam uciekac i poszlam. Powiedzieli, ze zadzwonia, jak cos bedzie naprawde nie tak..

No i zadzwonili.. Ze natalka cala zaplakana, ze sie dotknac nie da i ze lepiej by po nia juz przyjechac bo juz ma chyba dosc na ten dzien. No i faktycznie. Juz idac po nia, na zewnatrz, slyszalam jak szlocha i wola ze chce mame :/

No nic  -pierwszy dzien.. Pierwsze koty za ploty.. Iza plakala kiedys 2-3 tygodnie jak poszla do przedszkola. Natalka wydawala mi sie bardziej otwarta i smiala, myslalam, ze poleci sie zaraz bawic i nie zauwazy nawet, ze mnie nie ma. Gdy chodzilysmy po Ize do przedszkola, zawsze lubila tam byc, ciezko ja bylo stamtad zabrac.. Ale pewnie dlatego ze ja tam tez bylam i Iza. A tu zostala sama i jak sie okazalo, ze nigdzie mnie nie ma i nie wiadomo kiedy bede - wpadla pewnie w panike.. Biedna moja :( Powiedziala, ze juz tam wiecej nie pojdzie... A za kilka dni znowu idzie, bo ma poki co - poniedzialki i piatki.. Mam nadzieje, ze to kwestia czasu, krotkiego czasu :/

 

 

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (6) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Prawie 4,5 i 2,5 roku - powrót??

czwartek, 19 kwietnia 2012 22:50
Nie chce zapeszac i nie chce obiecywać. Tak, nie bylo mnie tuz przeszlo rok. Z trudem przyszloby mi opisywanie po kolei co sie wydarzylo, a juz na pewno skupienie sie na osiagnieciach rozwojowych moich coreczek, rowna sie niemozliwemu :/ Podsumowac moge ostatni rok najbardziej spektakularnymi wydarzeniami w liczbie dokladnie 2: 1- rozeszlam sie z mężem 2 - jestem od roku z kims innym. A dokladnie od 13 m-cy. Tyle sie znamy i jednoczesnie tyle jestesmy razem.. Dziwne, niecodzienne, szokujące. Wiem. Zwlaszcza po 13 latach zwiazku, 8 małżenstwa, z dwojką malutkich wciąż dzieciaczkow. Po 5 m-cach sie zareczylismy. Po 6 zamieszkalismy razem. Rozwod z M w trakcie... Tzn- zadne papiery nie zostaly jeszcze wyslane, bo wraz z nimi trzeba wplacic kupe kasy, ktorej zwyczajnie nie mam. Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Bylo ostro, bylo ciezko, rodzina mnie niemal wyklęła, miala sporo mega nieprzyjemnych przejsc przez ten caly galimatias, ktory bądź co bądź zgotowalam wszystkim... :/ Wszystko jednak wyszlo na prostą. Ludzie sie pogodzili z faktem co sie stało, sytuacja sie uspokoila. Dzieci bardzo lubią P, moi rodzice tez sie juz przekonali, choc to oni najglosniej oburzali sie na to wszystko. Moje uklady z M sa teraz bardzo pozytywne. Lepsze niz gdy bylismy razem. Widzimy sie codziennie ze wzgl na dzieci, tak ustalilismy i tak robimy juz pol roku. On ma juz kogos, zdaje sie byc zadowolony. Jeden z drugim, ze tak powiem, juz nieraz piwo nawet pili, takze ich relacje tez sa ok. Jest dobrze. Jest bilion razy lepiej niz myslalam ze bedzie... A dzieci? Izabelka bedzie miala w tym mies dokladnie 4,5 roczku. Natalunia pare dni temu skonczyla 2,5. Jedna do drugiej nie podobna, ani w wygladzie, ani w zaachowaniu. Iza jak zwykle grzeczna, spokojniejsza, choc czasem ma nerwa ale bardzo "prosta w obsludze" :) Natalunia natomiast to diabel wcielony; łapie nerwa bardzo szybko, boje Ize, wscieka sie latwo i na kazdym kroku chce postawic na swoim. Reprezentuje chyba typowy "bunt dwulatka"... Lub przynajmniej tym staram sie pocieszac... Mowi juz ladnie choc w 70% sa to jej slowa, niewyrazne, dzidziusiowate, ktore rozumiejà tylko osoby, ktore z nia na codzien przebywaja. Ma sporo takich, ktor mowi juz dokladnie i wyraznie jak trzeba, naliczylabym z kilkadziesiat takich. Jednak mimo wszystko jest to nadal bardziej usilowanie wypowiadania slow i skladania zdan. Zdania typu "nie moge wejsc", "gdzie mamunia idzie?", "chce siku i kupke" mowi pieknie i wyraznie. Inne jak "kocham Cię" mowi bardziej jak "kosiam sie" itp.. Generalnie wie o co chodzi, mowi po swojemu, umie zapytac o wszystko, po prosic o cos, opowiedziec co ma, je, robi, umie nazwac doslownie wszystko, tylko ze czasem swoim nieporadnym jeszcze sposobem. Sprawna jest fizycznie bardzo. Sprawniejsza bardziej niz iza w jej wieku, a i nawet iza rok pozniej (iza "poszla" w mowe, natalia - w ruch). Doskonale od wielu miesiecy potrafi zaliczyc wszystko na placu zabaw lacznie z tymi przeszkodami, na ktore wchodza naprawde duze, 5-7 letnie dzieci. I nie boi sie w ogole. Lubi wyzwania, jest bardzo odwazna ale przy tym nie lekkomyslna. Tzn nie skacze przykladowo z 5 metrow na beton :) ale zawsze oblicza, kombinuje w glowce, mierzy sily na zamiary i robi wszystko bardzo ostroznie. Izabelka chodzi do przedszkola, a od wrzesnia do szkoly idzie, do zerowki (ang. reception). Wlasnie dzis przyszedl mail ze nie dostala miejsca w ani jednej szkole z tych co ja chcialam. Pojdzie wiec tam gdzie zostanà wolne miejsca. :/ kiedy sie to okaze - nie mam pojecia. Zapisalam jà pare tyg temu na balet :) Bylysmy raz sie poprzygladac, potem byla Wielkanoc i ferie a wczoraj poszlysmy pierwszy raz gdzie, jeszcze bez stroju, tanczyla razem z dzieczynkami. Mowila ze sie wstydzi ale w koncu poszla. Stroj juz specjalny zakupiony jest i bedzie chodzic co tydzien. Mam nadzieje ze sie jej spodoba. A jesli po paru miesiacach nie bedzie chciala chodzic, to nie- zmuszac nie bede. Znajdziemy cos innego :) Bede tu starala sie zapisywac smieszne teksty Izuni (i powoli nawet Nataluni)... Jest ich naprawe cala masa.. Warte sà odnotowania co czasem robie na facebooku... Szoku dostajè czasem, jak Iza cos powie... Ma slownictwo jak dziecko w wieku mocno szkolnym.. Nic dziwnego, skoro pelne, wyrazne, rozbudowane zdania mowila juz swobodnie nie majac jeszcze 2 lat nawet ;) ;) Mam nadzieje ze ten blog nie zginie. Zal mi go, ze go tak zaniedbalam; szczegolnie te pierwsze 2 latka zycia Nataluni :( Wiecej sie nie rozwlekam o tym, bo mi sie zaraz na łzy zbiera.. Postaram sie po prostu znowu pisac na moim blogu. Jak kiedys... Jak wtedy gdy jeszcze nikt nie spodziewal sie jak diametralnie moze zmienic sie zycie calej naszej rodziny..
Podziel się
oceń
0
1

komentarze (4) | zaloguj się, aby dodać komentarz

3l. 3ci miesiąc / 1r. 2mies. 2tyg. 3dni - wczoraj 4 lata bloga

niedziela, 02 stycznia 2011 23:54

Tak. Wczoraj minęło 4 lata odkąd założyłam tego bloga. I aż mi się samej wierzyć nie chce, jak bardzo zmienilo sie moje życie w tym czasie. Przede wszystkim - 4 lata temu bylam zupelnie bezdzietna. Dzisiaj jestem matką już dwójki dzieci!! Sama nie wierzę, naprawdę...... 

Nie będę się rozpisywać, bo mam doła od Sylwestra. Dzieci mam przekochane, są dla mnie wszystkim. Mój związek od roku się sypie; albo raczej - juz rok, odkad sie rozsypał. Ale teraz jakos dotkliwiej to odczułam.

Wrócilam sobie do notek z czasu, gdy Izunia byla w wieku Natalki. Robię to czasem dla porównania. Strasznie rezolutna była Izuńka w tym wieku!! Ba - stworzylam jej juz wtedy pierwszą listę słówek, ktory mowi i ktore mają swoje znaczenie zrozumiale dla otoczenia. Natalunia natomiast na wiekszosc rzeczy mowi 'mama'. Mówi też tata, papa, cos jak djadja, toto co brzmi troche jak coto i w sumie to tyle. Caly czas jest dzidziusiem dla mnie.. w moich oczach. Najpewniej dlatego, że żyje przy Izie, ktora juz taka duża. I ten kontekst powoduje, że Natala ciągle taka dzidziusiowata wydaje się być; że niby nie rozumie jeszcze nic, nie kuma co sie dzieje itp. A tak naprawde to ona po prostu nie mowi tak jak mowila w jej wieku Iza i stąd nie wiemy ile tak naprawde rozumie. Nie chodzi też samodzielnie. Umie przy kanapie, z pomocą jakiegos oparcia, ściany, ale sama nie. I to też robi ją jeszcze bardziej dzidziusiowatą. Jakos nie potrafię jej traktowac tak jak traktowalam wtedy Izę. Chodzi mi o to, że jak sobie przypomne, to wtedy zaczynalam ją traktowac jak dziewczynke juz taką, co troche podrosła. Mowilam jak to starszej, traktowalam jak starszą i pewnie wymagalam jak od starszej... teraz Natalunie traktuje jakby miala pół roku... Tak wiec to działa w obie strony, albo nawet w więcej dziwnych stron. Wtedy Izę traktowalam jakby byla starsza, bo i zachowywala sie jak starsza, a dzisiaj Natalunie traktuję jak mlodszą, bo zachowuje jak mlodsza w stosunku do Izy na tym etapie. No i najpewniej teraz Izę nadal traktuję jak starszą, ale do tego dojdę pewnie gdy Natala bedzie w jej wieku, za 2 lata :( Tak bardzo sie staram być idealną matką, że jestem matką beznadziejną :(

Kiedyś gdy Iza umiala ładnie mówić, podczas gdy inne dzieci w jej wieku jeszcze nie mówiły - mówilam innym matkom, że ich dzieci są naprawde bardziej kumate niz im sie wydaje, tylko po prostu nie potrafią wyrazic slowami tego co chcą. Przez to sprawiają wrazenie jeszcze nierozumiejących otoczenia i wielu spraw. Iza umiala ladnie mówić, wiec umiala dać wyraz temu, że rozumie, że wie to i tamto, że potrafi. Dzisiaj, to co inne matki wtedy - mam teraz z Natalunią. Ciągle mi sie wydaje, że ona taka mała jeszcze, że nie rozumie pewnie tego czy tamtego. A ona po prostu jeszcze nie mówi, wiec nie potrafi dać znać słowami co myśli. Trudno będzie mi o tym pamietać.

I kończę teraz, bo dół mi doskwiera i zaraz wsiądę na płaczliwe wspominkowe tematy..

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | zaloguj się, aby dodać komentarz

3latka 2gi miesiąc / 1rok, 2m-cy, 4dni - za 4 dni Boże Narodzenie

poniedziałek, 20 grudnia 2010 16:20

Znalazłam dogodną chwilę na zajrzenie na bloga. Jestem bowiem caly dzien dzisiaj u Georga (czy pisalam, że wrocilam do opieki nad goergem??). Juz nie pamietam, kiedy spedzilam tyle czasu przed komputerem w ciągu dnia. I tak dziwnie - dziewczynek nie ma koło mnie;; czuję się jak jakies 4-5 lat temu, gdy bylam calkowicie bezdzietna jeszcze :)

A tymczasem -

Izunia calkowicie juz przyzwyczaila sie do przedszkola. Nie płacze, co w dalszym ciągu powtarza codziennie po powrocie (gdy ją pytam, co robila, mowi, że nie plakala) :)). Malo tego - smieje się, gdy tam idziemy. Cieszę się, że mamy to już za sobą. Przynosi ciągle jakies prace, ktore robi w przedszkolu, a ja czuję się wtedy jak typowa książkowa mama, która ogląda dziecięce szkolne arcydzieła po powrocie dziecka z przedszkola/szkoły. :)  Wszyscy znamy chyba to zjawisko, ale raczej z drugiej strony kurtyny, gdy sami wracalismy ze szkoly.. Boże, to juz tak dawno było?? :)

Natalunia nadal sama nie chodzi. Umie bardzo sprawnie przejsc miedzy pomieszczeniami, czy meblami; ale przy scianie, kanapie, stole.. Umie isc za rączki, pod paszki, za jedną rączkę nawet, ale sama ani razy nie zrobila kroczka. Nawet nie stoi sama. Jak ją puszczam, zaraz spada/ siada. Izunia zaczęła chodzic tez pozno, jak miala 13,5 miesiaca. Natalii leci już 15ty a tu o samodzielnym chodzenia nie ma mowy szybko na pewno. No nic - gdyby to bylo pierwsze dziecko, to bym sie pewnie przejęła. A tak - dobrze, że 'to' trafilo na drugie dziecko, bo nie panikuję ani sie nawet nie przejmuję. Licze czas, ale wiem, że do 18go miesiaca ma spokojnie czas. Jak do tego czasu nie bedzie chodzic, zaczne pewnie sie zastanawiac.. na chorą nie wygląda.. wręcz przeciwnie.. wyglupia się tak smiesznie i tyle juz rozumie... uwielbia robic minki, bawic sie wlasnym glosem, a nade wszystko kocha tańczyć. Wiele jej nie trzeba - ma swoje ulubione muzyczki i wtedy cala tańczy ; glową, rękami, bruchem, nogami... oczywiscie bez zadnej koordynacji, hehe :P macha wszystkim co ma :)) Lubi też bardzo wyjmowac rozne rzeczy z pudelek, opakowan, wkladac z powrotem i jest bardzo uporządkowana. Jak ma cos na stoliku, a obok jest talerzyk czy miseczka, to wklada wszystko tak, by nie lezalo na stole. Albo wyjmuje z miseczki, np. winogrona, czy chlebek - przeklada wszystko na stół, a jak juz skonczy, to z powrotem przeklada do miseczki.

Umie jesc juz sama rączkami chlebek - cale sniadanie tak umie zjesc.. zupelnie sama. Jak juz nie chce, to rzuca za siebie, co konczy sie tym, że jak nie zauwaze, to potem zbieram zza fotelika chleb, z podlogi. I co jest naprawde super - nawet juz widelcem sie umie poslugiwac, co mnie strasznie śmieszy i dziwi jednoczesnie; bo chodzic nie umie, a widelcem umie nabic sobie kawalek chlebka i do buzki wsadzic bez problemu.... :))) 

 

Bylysmy juz pare razy na basenie; Natalunia uwielbia wodę! O wiele bardziej chyba niz Iza kiedys, bo tej zawsze przeszkadzalo, że woda chlapie jej po twarzy czy na oczy. Natalunia macha nóżkami w wodzie aż milo gdy ją ciągnę do siebie pod paszki. Bylam z nią sama. Bylam tez innego dnia osobno z Izą (razem z nimi dwiema nie mialabym jak - nawet prawa takiego nie mam). Raz bylysmy z moją mamą i dziewczynkami. Polozylysmy Natalunie na dnie basenu, w miejscu gdzie woda byla po kostki, a ta sobie przeszla tam gdzie juz glębiej bylo.. że juz glowy nie mogla utrzymac na powierzchni prawie. Troche mialam nerwa, ale nic jej sie nie stalo.. obok stal ratownik, patrzyl i mowil, ze nic jej nie bedzie, żeby ją zostawic, że poradzi sobie.. utopic sie nie da. I faktycznie. Unosila sie na wodzie przez moment, nawet nie wiem jak :) Za to Iza, tak jak kiedys chciala bym w basenie tylko u mnie na rekach, teraz chodzila wszedzie juz sama; wychodzila sobie na schodki, chodzila do jacuzzi, swietnie sie bawiła. Ale jak jej tlumacze jak sie plywa, co rekami i nogami sie robi, to nie kuma jeszcze... chyba sama nie umiem tego dobrze wytlumaczyc. Zastanawiam sie czy nie zapisac sie z którąś z nich na jakies prawdziwe zajęcia z plywania... bardzo chcialabym znalezc na to czas, bo to jest u mnie podstawowym problemem.

Dzisiaj jest poniedzialek, a w piatek Boże Narodzenie. Bardzo sie cieszę, ale chyba najbardziej z tego, że bedzie tam tyle pysznosci. Jestem bowiem na diecie juz tydzien i malo co jem... chce byc na niej do Swiąt wlasnie.

Jesli chodzi o prezenty dla dzieci:

Izie kupiłam żelazko zabawkowe oraz puzzle (z cyferkami i obrazkami). Dla Natalusi mam zabawkę do kąpieli, taką o:

http://www.kidslandusa.co...rice70314-1.jpg

oraz taki nakręcany telewizorek, w którym leci melodyjka i przesuwają się obrazki

A dla obu dziewczynek kupilam oprócz tego pluszowe zabawki, które podgrzewa się w mikrofali trzymają cieplo przez godziny. Hit do spania w zimowe noce Polecam !!

http://www.intelex.co.uk/product-cozy-plush.asp


Dla Izy mam  jeszczeserię glitterowych klejów - uwielbia kleić klejem (a raczej wyciskac klej i rozsmarowywac na papierze ) oraz materialy, ktore bedzie mogla sobie tym klejem przyklejac do kartek: z pianki (foam) i innego materialu. Ją bardzo pochlaniają takie plastyczne czynnosci, wiec na pewno sie ucieszy.

A w ogóle to są obie chore wlasnie, a najgorsze jest to, że Iza to juz chyba od miesiaca. Kata, kaszel. I to taki mokry kaszel. W nocy też, choc nie jest to tak czesto, jak katar kiedys. Katar tez miewa nocami, ale zawola ze dwa razy i jest o.k. Ale ten kaszel mnie martwi, bo na zwykle przeziebienie to nie wyglada; bo to trwac powinno moze z tydzien, a juz tyle... Natalusia tak samo. Kaszel ma, katar zielono-żółty.. a przeciez cieplo je ubieram, w domu grzejemy na calą parę... chyba czas pójść do lekarza. Mysle, że mnie nie odprawi z kwitkiem, jak powiem, że juz miesiac dziecko mam chore non stop i nie zwali wszystkiego na pogode..  

Tyle na dzisiaj, straciłam wenę.. 

 

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (2) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Dzień przed 3 urodzinami Izy, 8 dni po Roczku Natalusi

niedziela, 24 października 2010 14:00

Nawiązywać do poprzedniego tematu nie będę. Nie było mnie na blogu 2 miesiące, ale to nie znaczy, że nic o nim nie myślałam. W moim życiu jest jeszcze więcej zamieszania niż było, więc mam jeszcze mniej czasu. Ale dzisiaj beczeć nie bedę; skupię się na rzeczach ważnych i zmianach.

Izunia poszła do przedszkola. O ile dobrze kojarzę odbyło się to poraz pierwszy 18 września. Najpierw dostałam telefon z przedszkola (tego, na ktorym najbardziej mi zależało), że Izunia dostala miejsce. Potem tam poszlam, dyrektorka opowiedziala mi o wszystkim, pokazała salę, zapowiedziala wizytę przedszkolanek. Po jakims czasie faktycznie - przyszly dwie. Jedna siedziala z Izą, druga rozmawiala ze mną. Wszytko po to, by Iza zobaczyla kogo będzie oglądać w przedszkolu; by widziala jakies znajome twarze, by czuła się bezpiecznie, znając juz osoby, które tam będą. 

Pierwsze 2 tygodnie były dość ciężkie. Płakała najpierw na dowidzenia, lub nawet inaczej - dopiero gdy widziala gdy przychodzę pop nią po tych 3 godzinach. Potem płakała już jak tylko ją tam zostawialam, a ja znowu czulam sie autentycznie jak najgorsza matka na świecie; nawet w samochodzie, pod szkolą, slyszalam tylko ją, jak płacze. Biedna moja Izunia :( Ale na szczęście w 3 tygodniu juz płacz sie skonczyl. Jeszcze jakby dla zasady, gdy wchodzimy tam, mowi, ze nie chce tam isc, ale potem idzie, zostawiam ją, daję buziaka, mowie, ze przyjde potem (albo babcia przyjdzie) i idę; a ona, z lekko tylko niemrawą miną, zaczyna sie bawić, lub odprowadza mnie wzrokiem. Ale nie płacze, to juz postęp. 


Przyjechala do mnie mama. Na rok. Będzie tu z tatą (tato bedzie czasem przyjezdzal do PL). Wszystko dzięki temu, że wrocilam do pracy z Georgem. Na conajmniej rok. Za 3 godz. dziennie opieki nad nim, co w sumie skupia sie na odrobieniu z nim lekcji i odwiezieniu go na basen - moi rodzice dostali 1 bed flata, za ktory nie placą ani pensa, - nawet rachunków nie płacą. No a w czasie gdy ja zajmuje sie Georgem, z moimi dziewczynkami, siedziec bedą moi rodzice. 

I wynikiem tego z Izą widzę się tylko do godziny 12:15 kazdego dnia. Potem juz najczesciej nie. Aż do nastepnego dnia. Tęsknię wtedy za nią i mam wyrzuty sumienia, że widzi mnie tak krótko. Ale tak sie sklada, że gdy ona konczy przedszkole, ja musze juz odiberac Georga ze szkoly. Po Georgu jade od razu do dziewczyn na rzesy. Wracam póżnym wieczorem, w sumie w nocy już.

Mam tez wyrzuty przy tym wszystkim odnośnie Natalusi. Z Izą to bylo tak, że odstępowalysmy sie na krok, gdy byla w wieku Natalusi. Jezdzilam z nią do georga, calymi dniami bylysmy razem. A teraz: Natalusi nie moge poswiecic tyle uwagi co wtedy Izie, no bo mam Ize wlasnie, a ta skupia na sobie calą uwagę. Poza tym do pracy, do georga jade juz sama. Natalii wtedy nie widzę. Nie jestem też przy jej kąpieli czy kładzeniu spać, bo jestem u dziewczyn na rzęsach..... 

Ech... Jakbym miala tak teraz rozwinąć się nad tym jaka jest roznica miedzy mną jako matką w stosunku do Izy, gdy byla w wieku Natalii, a teraz, do Natalii wlasnie... to nie starczyloby bloga, naprawdę. Inna sytuacja, inna rzeczywistosc. Wszystko tak pędzi, moje małżeństwo jest od roku do dupy i to tak jak najbardziej poważnie; razem trzymają nas tylko dziewczynki, ktore przepadają za tatą... i wspólne długi.. mortgage. Nieważne...

Jestem inną zupelnie matką, jestesmy innymi rodzicami, jest naprawde calkiem inaczej.

A tymczasem Natalusia skończyła ROCZEK tydzień temu. Oczywiscie tekst oklepany, jak żaden inny - "kiedy minął ten rok!?" Tyle czasu, tak wiele przełomowych dla dziecka momentów, tak mało poświęconego czasu na zatrzymanie sie nad tym wszystkim.... szkoda, ale tak widocznie musi byc przy drugim dziecku.

Świętowalismy urodzinki dziewczynek wspólnie. Izy 3 latka i Natalusi Roczek. W Polsce. Wspólny tort, zamówilam jeszcze w UK, wieźlismy go ze sobą do PL. Iza jest na etapie Plastusia, wiec i tort był w takim kształcie. Zdjęcie pokażę następnym razem, bo nie jestem na swoim komputerze i nie mam przy sobie aparatu. Uznałam, że nie ma sensu robić dwóch tortów. Jeszcze nie teraz. Jak Natalusia podrosnie, moze za rok, a juz na pewno za dwa lata - będą juz dwa torty. Izunia zdmuchnęła swoje 3 swieczki raz dwa, zypelnie inaczej niz rok temu czy jeszcze dwa lata temu; gdy jeszcze nie bardzo miala pojęcie o co chodzi. Tak jak teraz Natalusia - biedna siedziala, przestraszona trochę; tyle ludzi wokoło, ogień na jej świeczuszce vw kształcie jedyneczki... bidulka :)) Izunia dostała od nas skuter, czyli hulajnogę. Oczywiscie bylo duzo wiecej prezentow od wszystkich, jak pierwszy domek dla lalek od dziadków. Natalusia też nie narzeka na brak prezentów. 

Natalunia jeszcze nie chodzi; chyba że wdrapie się np. na wózek i idzie crazem z nim, gdy on jedzie. Albo gdy chwyci sie na stojąco krzesla, a ja je przesuwam; robi kroczki do przodu, daje sobie radę. Raz przeszla wzdłuż malej kanapy u nas w domu. Podobnie jak kiedys Iza; też zaczęła chodzic poźno. Co do mowienia; zaczęła pare dni temu swoje wywody typu "dududu-dydydy" - mówi ze śmiesznym akcentem; jakby cos opowiadala, lub sie kłóciła. A tak to tata, mama, mmma. Po swojemu. Ma 10 ząbków. Po 5 na dole i na górze. Umie robić brawo i unosi rączki na gory gdy sie jej powie 'huraaa!'. A jak tańczy! Tylko muzyka jakas zagra, zaraz sie patrzy, skąd dochodzi, nadsłuchuje i zaczyna sie kiwać; głową rzucać czasem tak śmiesznie. Jak sie jej powie 'tańcz' to też się chwieje. kiwa na boki, rękami wymachuje... podoba jej się. :) Fajniusia jest! Babcia obcięła jej ostarnio grzywkę pierwszy raz, bo juz powaznie wchodzila jej w oczy. Wyglada teraz jak pół roku starsza, poważnie. Śmiejemy sie, bo troche wygląda teraz jak chlopczyk.

Śpi ładnie w nocy. Je juz wszystko, jak my czy Iza. Jestem mniej zapobiegliwa niz przy Izie kiedyś. Daję Natalii juz wszystko jak leci; byle nie było zs ostre. Zresztą, jak cos jest za ostre lub za słone, to sama wypluwa lub wyjmuje sobie z buzi. Kromke chleba potrafi zjesc na sniadanie, lub calą parówkę... póki co - lubi wszystko. Jak Iza w jej wieku.. dopiero potem zaczęła wybierac i teraz jedne rzeczy lubi, innych juz nie tknie. Mleko jeszcze pije, choć niepełne porcje. Powinna pić 180ml, a żadko wypija nawet całe 150ml. Za to nadrabia innymi rzeczami. 

Jest oczywiscie calkiem inna niz Iza. Ta byla spokojna, raczej poważna, grzeczna. Jak jej sie powiedzialo, ze czegos nie wolno, to raczej tego nie robila. A najczesciej nawet nie wpadala na typowo dzieciece pomysly, jak darcie papieru czy wyjmowanie ziemi z doniczek. A Natala wręcz przeciwnie; chce tylko to, czego nie wolno, bierze tylko to, czego jej zabraniamy, wchodzic chce tylo tam, gdzie nie powinna; zwala wszystko, otwiera szuflady, szafki itp. Trzeba naprawde miec ją ciągle na oku. A jak czegos nie może, to piszczy i sie irytuje tak bardzo, że Iza w życiu taka zła i sfrystrowana nie była. Jest bardzo nerwowa; jak nie osiągnie tego, co chce to piszczy i płacze zaraz. Nie lubi się też ubierać, rozbierac, przewijać i często pokazuje rogi. Na pewno będzie kiedys bardziej żywiolowa niz Iza, choc Iza teraz też daje do wiwatu. Ale dopiero teraz; jako niemowlę była naprawde bardzo spokojna; dopiero teraz to widzę, jak mam porównanie z zupelnie innym dzieckiem, które jak na ironię - z tego samego brzucha przeciez wyszło!! :) No ale nikt nie powiedzial przeciez że mają byc takie same. Różnie wyglądają, różnie sie zachowują. Zaskoczenie? Dla mnie, jako matki mimo wszystko tak. 

Natala chce wszystko to co Iza, i odwrotnie. Iza chce zaraz wszystko to, co dostaje, weźmie sobie Natalia. A że jest silniejsza i bardziej swiadoma - zabiera jej wszystko. Iza oczywiscie. A jak jej mowie, że ma poczekać na swoją kolej, lub ma nie zabierac Natalce czegos, to zaraz płacze, lub przynosi jej cos innego w zamian i mowi, że mają sie zamienić. Ciężko będzie- już teraz to widać. Będą się kłócić, zabierac sobie wszystko i oczywiscie latać do mnie na skargę. Przygotowuję się już teraz i spokojnie tłumaczę.

A wlasnie - odnosnie tego 'spokojnie'. Odkąd zaczelam tak malo czasu spedzac w domu, z powodu tej pracy z powrotem u Georga - spokojniejsza i bardziej cierpliwa sie stałam względem dzieci. Nie denerwują mnie juz tak bardzo, mam dla nich więcej wyrozumiałości; może dlatego, że mniej je widuję, a może przez to, że mniej czasu spedzam w domu, w czterach ścianach. Choc jestem zapracowana jak nigdy; bo mam na glowie 2 prace, dzieci, dom (gotowanie, sprzatanie, zakupy itd.) - mało śpię, załatwiam coś ciągle, nie mam w ogole czasu dla siebie.... jakoś spokojniej podchodze teraz do dziewczynek. Co nie oznacza, że nie krzyczę, bo krzyczę nadal i irytuję się szybko. Ale nie jest juz tak dołująco jak było. A jesli sie dołuję to dlatego, że mi troche źle, że Natala nie ma mnie tyle co Iza, gdy byla w jej wieku. No ale tak chyba nie może być.. w żadnej rodzinie. 

Kończę, bo Natala zaraz się obudzi. Iza na basenie z tatą i dziadkiem. Do UK wracamy za 5 dni i znowu sie kołowrotek zacznie...


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (3) | zaloguj się, aby dodać komentarz

niedziela, 11 grudnia 2016

Licznik odwiedzin:  61 140  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Zamów powiadomienie o wpisie

Subskrybuj bloga, jeśli chcesz dostawać powiadomienia o nowych notkach

O moim bloogu

Planowanie ciąży, starania, przebieg ciąży oraz nasza córeczka już po urodzeniu :) Blog o dziewczynce odkąd tylko powstał pomysł by ją mieć :))I powtórka z rozrywki, czyli - siostrzyczka :)

O mnie

To bardziej o NAS niż o MNIE:
W grudniu 2006 pojawił się pomysł, że byłoby wspaniale, gdybyśmy mieli dziecko. Wcześniej uważaliśmy, że za mało mamy, za mało osiągnęliśmy, musimy jeszcze coś kupić, itp. Doszliśmy jednak do wniosku, że zawsze będzie coś, co "ze strachu" uznamy za argument przeciw. Dlatego zdecydowaliśmy się. Poza granicami kraju, w wieku 25 lat, po 10 latach związku, 3 lata po ślubie, z dobrymi perspektywami na przyszłość.

Statystyki

Odwiedziny: 61140
Wpisy
  • liczba: 265
  • komentarze: 1170
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 35
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 3631 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl